wtorek, 24 czerwca 2014

Prolog

Księżyc w całej swej okazałości oświecał drogę wędrowcom, którzy byli na tyle odważni albo na tyle głupi by podróżować w środku nocy przez ogromny las. Leśną ciszę przerywało ciche pohukiwanie sów i płacz. Płacz dziecka.  Drogą szła postać w czarnym, za dużym płaszczu, który ozdabiany był co chwila nowymi płatkami śniegu.  Chciała uciekać razem z dwójką dzieci w koszyku, jak najdalej. Gdzieś gdzie ON by ich nie znalazł. Gdzie nikt by ich nie znalazł. Ale… Wiedziała, ze nie danie jej będzie patrzeć jak jej malutkie córeczki rosną, rozwijają swoje moce, zakochują się… Założyła czar, dzięki, któremu nikt nie powinien ich znaleźć. Czuła jak serce pęka jej na kawałki, tak różne, że nigdy nie będzie w stanie złożyć go na powrót. Szmery za plecami kazały jej się pośpieszyć. Już kogoś lub coś za nimi wysłał. „Jeszcze kilka kroków” mówiła do siebie w myślach. Nie mogła sobie pozwolić na histerię. Nie, gdy była tak blisko celu.
-Alessandro- wyszeptała i uniosła głowę.
Stał przed nią wysoki mężczyzna, który mimo mrozu w bufiastej lnianej koszuli oraz brązowych spodniach z tego samego materiału. Ciemna karnacja i prawie czarne oczy wskazywały na jego zagraniczne pochodzenia. Długie do połowy szyi, kasztanowe zostały zaczesane na lewą stronę by nie zasłaniać białej maski zasłaniającej prawą stronę twarzy pomijając usta, nos, podbródek i oczywiście otwór na oko. Była zupełnie taka jaką miał jeszcze wtedy nie tak znany Upiór z Opery.
-Kumiko- silił się na obojętny ton, lecz nie zdołał ukryć troski bijącej z oczu.
Bardzo mało ludzi wiedziało o tym, że się znają. Dlatego też nikt nie podejrzewałby tą parę o jakieś głębsze uczucia. Kobieta czasami żałowała, że nigdy nie była w stanie odwzajemnić tego co czuł do niej Aless.
-Przyniosłam je- wyciągnęła przed siebie koszyk. Ręce drżały jej niemiłosiernie. Sama nie wiedziała czy z zimna, zdenerwowania czy może czegoś innego....
Chwycił koszyczek dokładnie w tym samym miejscu gdzie trzymała go Kumi. Spojrzała mu w oczy.
-Przepraszam cię za wszystko- zaczęła mówić szybko.- Za to, że wykorzystywałam cię od początku, że on cię skrzywdził przeze mnie, że nigdy nie potrafiłam cię kochać, że...
Mówiłaby tak jeszcze długo, gdyby nie zamknął jej ust pocałunkiem. Pocałunkiem, który był wypełniony wszystkimi jego uczuciami. Wściekłością, żalem, miłością, pożądaniem.... Smutkiem takim, jak wtedy, gdy go zostawiła i szczęściem, które przychodziło z każdym jej uśmiechem. Oderwał się od niej i spojrzał głęboko w oczy.
-Żegnaj Kumiko- wyszeptał w jej usta i zniknął razem z dziećmi równie szybko jak się pojawił.
Kobieta oddychała szybko i płytko. Uniosła głowę i spojrzała w niebo. Teraz.... Była już gotowa umrzeć.





~~*~~




Prolog mamy już za sobą~! Tak bardzo tego nie lubię pisać ;~; Ale ktoś musi... Pragnę powitać każdego, kto zajrzał na tego bloga. O czym będzie historia... Tego dowiecie się napewno, ale w późniejszym czasie ^ ^ Pozostaje zawierzyć wam chorej wyobraźni mojej oraz Yuuyi.
Do następnego :* 
Sophie Mason